Logowanie



WYSZUKIWANIESzukaj

Przeszukaj:




 
ANKIETAAnkiety
Jak oceniasz naszą stronę:






 
LICZNIKLicznik

Odwiedzin łącznie: 2059207
W tym dzisiaj: 1380

Unikalnych odwiedzin: 252130
W tym dzisiaj: 409

W naszej bazie znajduje się:
529 uczelni wyższych
952 wydziałów
1221 instytutów i katedr

 

maturzysty.info » Opinie o studiach

 
1 2 3 4 5 6 7 8 9
Strona nr 1 z 9 Następna» Ostatnia»

Anna M., Akademia Ignatianum w Krakowie » Wydział Filozoficzny, kulturoznawstwo, rok ukończenia: 2011

Wybór. Decyzja. Te słowa to jak synonim dla określenia „problem” albo „trudna sprawa”. W dodatku wciąż musimy wybierać i zazwyczaj wpływa to znacznie na nasze życie. Wybór kierunku studiów jest niemniej trudny i ważny zarazem. Są ludzie, którzy wiedzą, co chcą robić w życiu od najmłodszych lat, a są i tacy, którzy szukają całe życie. Studia mogą pomóc w wyborze życiowej drogi, albo być kompletną pomyłką. Niestety często nasz wybór jest dosyć przypadkowy. Tak poniekąd było i moim przypadku, ale miałam sporo szczęścia.

Od 4 klasy szkoły podstawowej marzyłam o byciu nauczycielką języka polskiego. Pisałam wiersze, opowiadania, czytałam masę książek. Wydawało mi się, że polonistyka to dla mnie idealny wybór. Zmieniło się to nieco w liceum, kiedy język polski zmienił się z niezwykle twórczej, literackiej przygody w czytanie lektur na czas, zakuwanie teorii i ćwiczenie testów maturalnych. Nie widziałam jednak dla siebie innego wyboru jak studia polonistyczne. Tuż przed maturą byłam chora i opuściłam w szkole prawie 2 miesiące. Zastanawiałam się nawet nad odłożeniem matury na następny rok, ale rodzice zachęcili mnie bym próbowała od razu. Zdałam, ale nie poszło mi rewelacyjnie, więc miałam marne szanse, by dostać się na UJ na wymarzoną polonistykę. Wtedy, już po mojej maturze, mama dowiedziała się, że istnieje taka uczelnia w Krakowie jak Wyższa Szkoła Filozoficzno-Pedagogiczna Ignatianum. Wcześniej o niej nawet nie słyszałam. Dowiedziałam się, że jest to uczelnia prywatna, ale dofinansowywana przez państwo, dzięki czemu opłaty za studia to zaledwie 100 zł na semestr, a także, że jest to uczelnia prowadzona przez Ojców Jezuitów, ale wykładają tam w większości świeccy wykładowcy z różnych krakowskich uczelni. Ulżyło mi, gdy dowiedziałam się, że wykłady nie zaczynają się modlitwą, nie ma także obowiązkowych mszy świętych. Wbrew nazwie uczelni nie są tam wykładane jedynie pedagogika i filozofia, ale także kierunek, który mnie bardzo zainteresował, a mianowicie kulturoznawstwo. Złożyłam więc papiery zarówno na UJ na polonistykę, jak i na Ignatianum na kulturoznawstwo. Tak jak przewidywałam, skończyłam na tym drugim kierunku.

Kulturoznawstwo na Ignatianum jest prowadzone na wydziale filozoficznym, więc jest to zupełnie inny kierunek niż kulturoznawstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Nic w tym dziwnego, skoro istnieje kilkaset definicji kultury. Większość ludzi kojarzy kulturoznawstwo z nauką o pewnym regionie świata i jego kulturze oraz języku. Na Ignatianum jest to kierunek dużo bardziej ogólny, ale nie mniej ciekawy. Jest to jakby połączenie polonistyki, teatrologii, historii sztuki, zarządzania, animacji kultury, filmoznawstwa, filozofii. Oczywiście wiele zależy od studenta, gdyż część przedmiotów wybiera on sam.

Dla mnie studia te były fascynującą przygodą poszerzającą znacznie horyzonty. Jest to jednak kierunek, który sprawia, że interesuje Cię tyle rzeczy, że najchętniej zacząłbyś studiować kolejne dziesięć kierunków. Tak naprawdę kulturoznawstwo to droga dla osób bardzo aktywnych, ambitnych, kreatywnych i zdecydowanych. Warto mieć jakąś wizję tego, co chce się robić w życiu, już idąc na te studia. Oczywiście można kontynuować pracę naukową na studiach doktoranckich, a także zrobić kurs pedagogiczny również na Ignatianum i uczyć w szkole wiedzy o kulturze lub prowadzić zajęcia w domu kultury. Różne specjalizacje umożliwiają również pracę w public relations, mediach, muzeach. Tak naprawdę jednak aby zaczepić się w telewizji, radiu i tym podobnych miejscach, potrzeba nie tyle studiów, a chęci, aktywności, własnej pracy. Dlatego warto już od początku studiów wiedzieć, czego się chce od życia, uczestniczyć w różnego rodzaju praktykach i wolontariatach. Pracy w szkole dla kulturoznawców nie ma wiele. Często w szkołach wiedzy o kulturze uczą poloniści czy historycy, którzy dokształcili się w tym kierunku. Domy kultury natomiast są biedne i nie mają pieniędzy na zatrudnianie nowych osób, nawet jeśli znają te osoby z praktyk czy wolontariatu. Warto jednak na pewno próbować, jeśli w tym widzi się swoją przyszłość. Najlepiej natomiast zainteresować się prawem unijnym, dofinansowaniami, konkursami i samemu tworzyć różne projekty a nawet instytucje. Nie jest to łatwe, ale daje dużo satysfakcji.

Nikogo nie zniechęcam, gdyż, jak już wspomniałam, same studia są niezwykle ciekawe, a w dzisiejszych czasach niewiele kierunków daje gotowy przepis na pracę. Warto jednak wiedzieć, na co się człowiek gotuje. Odważnych serdecznie zapraszam!


Sylwia, Uniwersytet Pedagogiczny » Wydział Filologiczny » Instytut Filologii Polskiej, filologia polska ze specjalnością edytorstwo, rok ukończenia: 2013

Podobnie jak z wyborem liceum wiedziałam, że chcę studiować coś co lubię i co mnie interesuje. Dlatego pomyślałam o edytorstwie, które zajmuje się edycją tekstów, ich korektą, a później i wydawaniem. Wcześniej marzyłam o nauczycielstwie, ale doszłam do wniosku, że to nie do końca moje powołanie. A książki i owszem.

W ramach asekuracji złożyłam papiery na trzy uczelnie: dwie, gdzie jest edytorstwo i jedną, która oferuje socjologię oraz administrację. Dostałam się na wszystkie i ostatecznie wybrałam Uniwersytet Pedagogiczny.

Teraz gdy studiuję już drugi rok wiem, że, choć czasem miałam wątpliwości - dokonałam trafnego wyboru. Nadal - tak jak w liceum słyszę negatywne głosy na temat studiów humanistycznych itd., ale znowu nieprawdą jest obraz polonistyki jako kierunku łatwego, przyjemnego, na którym każdy będzie sobie radził.

Filologia polska ze specjalnością edytorstwo wymaga dużo pracy, zamiłowania do zwiedzania kolejnych bibliotek, ciągłego doczytywania stosów książek i lekkiej ręki do pisania. Podoba mi się to, że duży nacisk jest położony na samodzielną pracę, choć presja czasu i zbliżających się egzaminów może czasem przerażać.

Ciekawe jest też to, że pierwszy rok był ogólny, nie istniał podział na specjalności. Wszyscy mieli te same przedmioty np. gramatykę opisową, historię, łacinę, filozofię. dopiero na drugim roku zostaliśmy podzieleni na specjalności i teraz każda grupa ma odrębne zajęcia, choć te ogólne z literatury są na wszystkich takie same.

Osobiście uwielbiam zajęcia z literatury, one jednak są tylko częścią bogatego planu. Miłym akcentem są grupy zajęć, które można samodzielnie wybrać i wiążą się one z szeroko pojętą kulturą, rozwijają zainteresowania (np. filmoznawstwo).

Oczywiście pewnym problemem było przestawienie się na zupełnie inne zasady pracy i organizowania czasu: miałam wiele luk między zajęciami, które trzeba było jakoś wykorzystać, ponadto wszystkie formalności należy załatwiać we własnym zakresie (wpisy, złożenie indeksu). Szybko jednak można się przyzwyczaić i odkryć uroki takiego życia, gdzie nikt nie zmusza do nauki, czy wyszukiwania materiałów. Także zmienia się relacja między studentem a prowadzącym - jest on traktowany jako równorzędny partner w dyskusji, a nie na zasadzie mistrz - uczeń, gdzie ma tylko grzecznie słuchać nauczyciela. Pojawia się też więcej możliwości rozwoju, niż w liceum, gdyż działają różne organizacje studenckie, a imprezy w klubach studenckich cieszą się popularnością i gwarantują dobra zabawę.


Angelika S., Uniwersytet Pedagogiczny » Wydział Pedagogiczny, Pedagogika przedszkolna i wczesnoszkolna, rok ukończenia: 2012

Mimo wielu zalet i plusów, nie można ominąć minusów i istotnych informacji.
Zacznę jednak od pozytywów:

- pracownicy akademiccy tj. prowadzący zajęcia i kontakt z nimi. Większość z nich nastawiona jest otwarcie na studenta i skłonna do pomocy. Oczywiście zdarzają się także \"ludzie legendy\" i wykładowcy, którzy mają swoje nieraz dziwne wymagania czy widzi misie. Ale jak wiadomo ludzie są różni. Zwłaszcza na uczelni wyższej, gdzie spotyka się ogromną rzeszę ludzi.

- pracownicy na uczelni np. portierzy, portierki, szatniarze, panie sprzątające czy pan od precelków- zawsze mili i przyjaźnie nastawieni. Można często z nimi pogawędzić.

- akademiki i ich pracownicy- myślę, że to ważne, ze względu na nowe miejsce i tryb życia jakim jest mieszkanie w akademiku. Akademiki UP słyną między innymi z wysokich standardów wyposażeniowych, spokojnej i sprzyjającej nauce atmosferze oraz lokalizacji-blisko centrum oraz do środków komunikacji miejskiej. Osobiście i zdecydowanie polecam Dom Studencki \"Zaułek\" i oceniam na 6+. Portierzy oraz inni pracownicy akademików to bardzo przyjaźni ludzie i po dłuższym czasie mieszkania, można czuć się tam jak w domu :) Nie wspominając już o ludziach jakich można poznać i przyjaźniach jakie można nawiązać. Wspomnienia i więzi na wiele lat.

- stołówki znajdujące się na uczelni i w akademikach. Dobre i w miarę niedrogie jedzenie. Od niedawna pojawiły się także automaty z gorącymi napojami, kawą, słodyczami. Obok uczelni są także kioski i oczywiście krakowskie obwarzanki.

- klub Bakałarz- bufet i jednocześnie miejsce wielu imprez czy koncertów.

- biblioteka i mediateka znajdująca się na wydziale pedagogicznym oraz budynku głównym. Umożliwia dostęp do książek oraz korzystania z internetu, dla tych, którzy takowego nie mają. Jedynym zarzutem są godziny otwarcia (zarówno mediateki - krótko i drogie usługi np. wydruk, jak i biblioteki - otwarte w późnych godzinach, z długimi przerwami między jednym a drugim otwarciem w ciągu dnia).

- wydarzenia takie jak darmowe konferencje, koncerty absolwentów i studentów Akademii Muzycznej, warsztaty zajęciowe z różnych przedmiotów, możliwość bycia członkiem kół naukowych. Co więcej wiele kursów (płatnych) oraz wyjazdów np. integracyjnych czy rekreacyjnych do Europy.

A teraz przejdę do minusów:
- system boloński nauczania, a co za tym idzie dużo zbędnych i powtarzających się w ciągu 3 (+2) lat przedmiotów. Zdecydowanie system 5-letnich jednolitych studiów magisterskich był korzystniejszy.

- mało możliwości łączenia teorii z praktyką. Wymiar godzin praktyk jest bardzo niski i zdecydowanie ich czas powinien być dłuższy.

- plan zajęć- zawsze na ostatnią chwilę, dzień przed rozpoczęciem roku akademickiego, co powoduje, że student nie ma możliwości zaplanowania np. pracy w trakcie studiów już w wakacje, tak jak maja to studenci innych uczelni, gdzie plan mają już w lipcu.
Abstrakcyjne godziny zajęć tj. zaczynanie ich o 7.30 i kończenie o 20.20. W tym często zdarza się tak, że 5h przerwy lub najgorsze 3h przerwy, kiedy nie można nawet wrócić do akademika czy na mieszkanie i zrobić obiad, bo już trzeba wracać :/

To tyle ode mnie. Pozdrawiam potencjalnych zainteresowanych,


Sebastian, Uniwersytet Jagielloński » Wydział Matematyki i Informatyki » Instytut Matematyki, Matematyka, rok ukończenia: 2009

Uniwersytet Jagielloński zawsze wydawał mi się uczelnią znamienitą, wręcz niedostępną dla zwykłych osób stąpających po ziemi, dlatego z lekkim sentymentem wspominam ten moment kiedy dowiedziałem się, że zostałem przyjęty w poczet studentów I roku na kierunku matematyka.

Okazało się, że nie jest nas tak mało – około 180 osób na I roku. Jednak z drugiej strony matematyka ze swoimi 3 osobami rywalizującymi o 1 miejsce, nie mogła się równać pod względem popularności z takimi kierunkami jak psychologia, prawo czy medycyna. Reasumując według mnie było nas tak w sam raz. Na tyle dużo i na tyle mało, że jeśli uczęszczało się na wykłady to właściwie większość twarzy z roku się kojarzyło, co było bardzo miłe w tym nowym świecie.
Dlaczego nowym? Wszystko było nowe! Po pierwsze nowe było miasto, po drugie nowym doświadczeniem były wycieczki do sekretariatu, a po trzecie i chyba najważniejsze nowa była matematyka. Jednak zanim przejdę do sedna czyli samej matematyki to krótko opiszę pierwsze dwa aspekty.

Warto wiedzieć, że Kraków to miasto tętniące życiem i to zdecydowanie studenckim życiem. Każdy znajdzie tu coś co lubi bez względu na to czy jest pasjonatem szeroko pojętej kultury, sportu, rozrywki czy molem książkowym. Dla każdego coś odpowiedniego.
Legendarne już kolejki do sekretariatów z perspektywy czasu uważam za bardzo miłe doświadczenie. Choć atmosfera w sekretariacie bywała być może trochę stresująca, to wynikało to raczej z faktu, że jako pierwszoroczniak człowiek nie był obyty z tymi wszystkimi papierkowymi sprawami, a Panie z sekretariatu, choć konkretne, to bardzo życzliwe i bardzo pomocne. Jak wszystkie więc legendy, ta z sekretariatami jest trochę zbyt ubarwiona.

Nowa matematyka? O co chodzi? Co w matematyce może być nowego? Też tak myślałem, ale pamiętam swój i zdecydowanie nie tylko mój szok po pierwszym wykładzie. O czym oni do mnie mówili? Co to za znaczki były na tablicy? Niestety taka atmosfera udzieliła się chyba większości roku. Ludzie różnie na to reagowali: rezygnowali ze studiów, szli poznawać różnorodne atrakcje Krakowa, aby o tym nie myśleć lub po prostu zaczynali się uczyć. I to ostatnie rozwiązanie chyba było najlepsze. Niestety, ale matematyka wymaga systematyczności, bo wtedy najwięcej daje od siebie – najłatwiej ją zrozumieć. Krótko mówiąc uczyć się trzeba, ale przy odrobinie dobrej organizacji można też wygospodarować czas na inne zajęcia, więc wszystko z umiarem. Niech przestrogą dla tych co stwierdzą, że prześlizgną się przez pierwszą sesję będzie fakt, że za ,,moich czasów” ze 180 osób po pierwszym semestrze zostało nas troszkę ponad 90. Nie prowadzę statystyk jak sprawa wygląda teraz, ale chyba nie ma sensu ryzykować i lepiej się pouczyć.

Warto przy tym zauważyć, że mimo świadomości, że spora część z nas może odpaść już po I semestrze, nigdy, ani na I roku ani przez pozostałe lata nie doświadczyłem syndromu ,,wyścigu szczurów”. Wszyscy są dla siebie bardzo mili. Nie było problemów z pożyczaniem „wykładów”, jak akurat zaspałeś na wykład, ani z wytłumaczeniem jakiegoś przejścia, jeśli czegoś akurat nie zrozumiałeś. I to bez znaczenia czy prosiłeś o pomoc kolegę z ławki, czy osobę którą widywałeś tylko na wykładach i to rzadko. Wykładowcy też są bardzo myli i chętnie pomogą Ci wyjaśnić Twój matematyczny problem. Każdy z prowadzących ma również konsultacje, które zdecydowanie polecam. Jest to dużo lepsze rozwiązanie niż korzystanie z usług firm korepetytorskich.

Nie poruszyłem jeszcze tematu bazy dydaktycznej jaką posiada Uniwersytet Jagielloński. Zajęcia na kierunku matematyka odbywają się w Wydziale Matematyki i Informatyki Uniwersytetu Jagiellońskiego na terenie III Kampusu UJ. Osoby zorientowane wiedzą, że jest to dość daleko od centrum, ale przy niedawno wybudowanej linii tramwaju na Ruczaj, do komunikacji nie można mieć zastrzeżeń. Jeśli chodzi o sam budynek w którym odbywają się zajęcia to właściwie wszystko jest nowe więc robi wrażenie. Dużo miejsca, kilkanaście pracowni komputerowych, obszerna biblioteka wydziałowa z dostępem zarówno papierowym jak i elektronicznym do czasopism matematycznych z całego świata. Pracownie do pracy własnej, bezprzewodowy internet, budynek dostosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych. To wszystko pozwala na swobodne rozwinięcie skrzydeł, a warto nadmienić, że jest pod czyim okiem. Instytut matematyki zatrudnia profesorów światowej sławy. Często również gośćmi Instytutu Matematyki UJ są zagraniczni matematycy, którzy prowadzą wykłady dla zainteresowanych tematyką studentów i doktorantów. W ramach studiów na kierunku matematyka, można również wybrać różne specjalności w zależności od tego co nas najbardziej interesuje.

Reasumując powiem tylko tyle, że jeśli miałbym jeszcze raz wybierać kierunek i miejsce studiów to wybrałbym to samo czyli matematykę na Uniwersytecie Jagiellońskim i wszystkich serdecznie zapraszam na Wydział Matematyki i Informatyki UJ.


Miłosz Harabasz, Akademia Górniczo-Hutnicza » Wydział Odlewnictwa, Odlewnictwo, rok ukończenia: 2013

Ten wydział jest wyjątkowy pod wieloma względami:

- dzięki możliwości uzyskania podwójnego dyplomu, otwierają się przed nami drzwi do kariery również w międzynarodowych firmach,

- wybrałem odlewnictwo metali nieżelaznych, ponieważ bardzo interesuje mnie odlewanie grawitacyjne i ciśnieniowe stopów magnezu; odlewnictwo artystyczne i precyzyjne oraz odlewanie metodą traconego wosku,

- początki moich studiów na „Odlewie” były czasem na aklimatyzację w środowisku akademickim i integrację z kolegami. Z każdym kolejnym semestrem rósł poziom wymagań, a co za tym idzie, wzrastał też poziom naszej wiedzy, coraz lepiej wiemy na czym polega nasz zawód. Mówi się, że okres III i IV roku jest przełomowy. Z doświadczenia mogę potwierdzić tą tezę.


1 2 3 4 5 6 7 8 9
Strona nr 1 z 9 Następna» Ostatnia»
 
WYSZUKIWANIESzukaj

Przeszukaj:




 
ANKIETAAnkiety
Jak oceniasz naszą stronę:






 
LICZNIKLicznik

Odwiedzin łącznie: 2059207
W tym dzisiaj: 1380

Unikalnych odwiedzin: 252130
W tym dzisiaj: 409

W naszej bazie znajduje się:
529 uczelni wyższych
952 wydziałów
1221 instytutów i katedr

 
Face Upward - Widget